poniedziałek, 14 lipca 2014

Francis Scott Fitzgerald - Wielki Gatsby (Marcin Dorociński)

Klasyka literatury amerykańskiej

Treść

Oczami bohatera Nicka Carrawaya poznajemy tytułowego Gatsby'ego. Nick, który już w pierwszym zdaniu z książki wyjaśnia, że nie lubi oceniać zbyt pochopnie, obserwuje Jaya Gatsby'ego.

Klasyka

W mojej osobistej definicji klasyka to literatura, która mimo upływu czasu się nie starzeje. To książka, którą można czytać kilkakrotnie i zawsze znaleźć w niej coś nowego. To pozycja, którą czyta się z przyjemnością, ale ma ona także głębsze walory, bo powoduje głębokie przemyślenia. I taka jest właśnie ta powieść.
Niestety mam jakiś wstręt do starych książek i im bardziej jestem do nich zachęcany tym bardziej odkładam ich przeczytanie. Mam jednak także inną cechę, czytam książki przed obejrzeniem filmu i tak więc przeczytałem (przesłuchałem) tę przed obejrzeniem.
I nie zawiodłem się. To naprawdę wielka powieść i na pewno do niej jeszcze wrócę. Mogę chyba powiedzieć, że każde zdanie jest głęboko przemyślane przez autora, a dowodzi tego wiele cytatów z książki, z których kilka poniżej.

Sławne cytaty

Pierwsze zdania z książki:
Gdy byłem młodszy i wrażliwszy, ojciec mój dał mi pewną radę, nad którą do dziś często się zastanawiam.
- Ile razy masz ochotę kogoś krytykować - powiedział - przypomnij sobie, że nie wszyscy ludzie na tym świecie mieli takie możliwości jak ty.

Ostatnie zdanie w książce:
Tak oto dążymy naprzód, kierując łodzie pod prąd, który nieustannie znosi nas w przeszłość.

A czytając ten fragment (opisujący pierwsze wrażenie, które na Nicku zrobił Gatsby) zastanawiałem się jak Leonardo DiCaprio to zagra:
Uśmiechnął się wyrozumiale - więcej niż wyrozumiale. Był to jeden z tych rzadkich uśmiechów, dających pewność i otuchę na zawsze, uśmiech, który można spotkać w życiu cztery albo pięć razy. Obejmował - albo zdawał się obejmować na moment - calusieńki nieskończony świat, a potem koncentrował się na tobie z nieodpartą życzliwością. Było w nim akurat tyle zrozumienia, ile ci było potrzeba, i tyle wiary w ciebie, ile sam chciałbyś mieć; uśmiech ten zapewniał cię, że wywarłeś takie wrażenie, jakie - w najkorzystniejszych okolicznościach - chciałbyś wywrzeć.
I muszę powiedzieć, że mu się to udało.

Lektor

Audiobook ten został wydany w serii "Mistrzowie słowa" i chyba samo to mówi sporo o panu Dorocińskim. Jest on aktorem, pracował przy dubbingu. Trochę denerwujące jest stawianie przez niego pauz w środku zdania w dość przypadkowych miejscach.
W audiotece jest inna wersja, której nie podejmuję się ocenić, bo jej nie mam. Ale sądząc po fragmencie, który udostępnia audioteka na swojej stronie wypada całkiem nieźle. Dodatkowo słychać muzykę w tle, która wprowadza odpowiedni nastrój. Powiedziałbym chyba nawet, że jest lepsza niż ta z serii Mistrzowie słowa, ale trudno ocenić po kilkusekundowym fragmencie.

Podsumowanie

Książka ta nieprzypadkowo należy do klasyki. Mimo prostej historii jest to pozycja, do której można wracać wielokrotnie. Np. słuchając Daisy pierwszy raz można dojść do wniosku, że to typowa głupiutka blondynka, ale byłby to błędny wniosek. Książka na pewno warta przesłuchania

Wielki Gatsby (publio.pl, czyta: Marcin Dorociński) 24,99 zł 14,99 zł
Wielki Gatsby (audioteka.pl, Czyta: Antoni Rot) 24,90 zł

Moja analiza porównawcza

Aby nie zanudzać tych, którzy przyszli tutaj tylko po zachęty czy kupić piszę to na końcu.
Słuchając Gatsby'ego nie mogłem się oprzeć porównywaniu go do Stanisława Wokulskiego z Lalki i Retta Butlera z Przeminęło z wiatrem. Wszyscy ci trzej bohaterowie starają się zdobyć kobietę z wyższych sfer, do których nie należą. Wszyscy mają pieniądze, potrzebne do osiągnięcia tego celu. Wokulski i Gatsby zdobyli je właśnie w tym celu. Wszystkie te powieści też wykorzystują ten wątek aby opisać i skrytykować społeczeństwo, które wydało taką femme fatale. Oczywiście są też różnice w charakterach bohaterów i sposobach zdobycia wybranki, ale podobieństw jest chyba znacznie więcej.